Przegląd kota okolicznego


Dziś dzień kota. To prawie święto tak ważne, jak walentynki, ba nawet rzekłabym, że i ważniejsze. Swoją drogą, czyż to nie znaczące, że po walentynkach jest dzień singla, a zaraz potem dzień kota? ;)
Zrobiłam dziś przegląd kotów charakterystycznych, które najczęściej widuję w mojej okolicy (zazwyczaj, jak ganiają nasze koty, tudzież opróżniają im miski).
Ruda była pierwsza. Zastanawiam się czasami, czy to cały czas ten sam kot, gdyż niekiedy jest z niej niezła grubaska, a niekiedy chudzina. A może po prostu, jak typowa kobieta ciągle na diecie z różnym skutkiem? :P
To, że Burasów jest dwóch odkryłam niespodzianie, przecierając oczy ze zdumienia i zastanawiając się, czy nie mam omamów widząc uciekające dwa identyczne koty, każdy w innym kierunku.
Kot z grzywką przychodzi, siedzi i patrzy. Patrzy, patrzy...
Potencjalny ojciec wygląda toćka-w-toćkę, jak Młody (Jaskier), dopadłam go kiedyś przy bramie, odwróciłam do góry zadem (nim się zorientował, co się z nim dzieje) i upewniłam się, że jest facetem :P
 

Share this:

, , ,

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz