Kupujemy transporter dla kota



Nooo, człowiek, to potrafi czasem zrobić z siebie idiotę :) Pani ze sklepu będzie miała o czym opowiadać.
Jakby ktoś nie mógł odczytać bazgrołów, to było to tak...
Poszliśmy kupić transporter dla kota, a właściwie dla dwóch kotów więc szukaliśmy czegoś większego :)
Pani z obsługi wskazała nam regał i się zaczęło wybrzydzanie, marudzenie, oglądanie. Za mały, za kolorowy, za słaby, za..., za..., za... W końcu jeden wydał nam się idealny - duży, kolor odpowiedni, cena przystępna. No ideał. Miał tylko jedną wadę, to okienko przez które wkłada się kota nie chciało się przyblokować. Zaczęliśmy więc z małżonem kombinować, jak się to blokuje, żeby kot nie wylazł, jak się go już włoży do środka. Rozłożyliśmy transporter na części pierwsze, przestudiowaliśmy ulotkę i nic, kicha. Dopadam więc do pani z obsługi:
- Przepraszam, ale jak się blokuje to okienko?
- Nie blokuje się.
-Jak to się nie blokuje? - zapytuję głosem pełnym oburzenia, irytacji i powątpiewania w kompetencje obsługi. - To jak ja mam w tym kota przewozić, przecież on wyjdzie w czasie transportu! Chce mi pani powiedzieć, że sprzedajecie transporter, z którego kot może wyjść w każdej chwili? - Panią zatkało, ale spokojnie i bez cienia emocji na twarzy (podziwiam, cóż za profesjonalizm) odpowiedziała:
- Ale to jest kuweta.

Oboje z mężem zaczęliśmy się brechtać, jak dzikie świnie :D Do tej pory mam śmiechawkę, jak mi się to przypomni :)))

Share this:

, , , , ,

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz