Święta, święta i po świętach...

No i po Wielkanocy. Wszystkie pisanki zostały zjedzone z wyjątkiem jednej, z której coś się wykluło. Mój mąż stwierdził, że wygląda to trochę, jak szczeniak*. Faktycznie - młody - łuskami jeszcze nie obrósł. Za to kolorowy niczym jajko z którego wylazł. Tylko ten dym z nosa nie wróży niczego dobrego, oj będą z nim kłopoty, jak trochę podrośnie :)

*smoki włoskich mistrzów renesansu też miały psie mordy więc się nie przejmuję tym stwierdzeniem ;)

Share this:

, ,

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz